sobota, 29 grudnia 2012

early christmas eve





Niespodziewałem się takiego obrotu sprawy. Dzisiaj już dochodzę od siebie i jest całkiem ok. Święta spędzone w łóżku, z temperatura 38 i więcej z zapaleniem płuc i trudnością w oddychaniu...
 Wszyscy czekali w pracy na ten dzień, znajomi, przyjaciele. Doczekali się, jak i doczekali się wielkiej niespodzianki, która przygotowała się w trakcie jak deser po mile spędzonym wieczorze. Kilka jednocześnie odbywających się imprez w jednej knajpie to bardzo zły pomysł, zwłaszcza że impreza odbywa się w lekko niebiezpieczniej części jednej z niebezpiecznych dzielnic. (zły wybór). Przed samym końcem wizyta kilku radiowozów policyjnych, zastępów ochroniarzy itd. Ciekawie, ale może nie w taki mróz i nie takiej wigilijnej atmosferze. 
Ktokolwiek jaki by nie był po kilku wigilijnych toastach, na pewno oprzytomniał po końcowym wydarzeniu... Usłyszałem jedynie: "wasz kolega jest ranny" wybiegłem z hotelu z kilkoma osobami szukając miejsca, w którym leży. 
Ogólnie robi mi sie słabo na widok krwi, nie mogę patrzeć nawet na programy dokumentalne ze szpitali a tu .... Adrenalina prawdopodobnie nie mogła już być na większym poziomie, bo pewnie eksplodowałyby mi żyły. Działałem jak w amoku... 7 minut oczekiwania na kartekę trwało jak tydzień. Po wepchaniu noszy z szoku ocknąłem sie dopiero u znajomych w pokoju hotelowym. Biała koszula byłą czerwona do łokci, spodnie, marynarka, płaszcz.. wszystko było w masakrystycznym stanie.... O czwartej rano byłem w szpitalu, żeby sprawdzić czy z nim wszytko ok i powiedzieć lekarzowi jak ma na imię jego żona... Jest ok. 
Było bardzo mroźno, zmarzłem, nawdychałęm sie mroźnego powietrza, zachorowałem... to nic... Najważniejsze, że nigdy w życiu nie przypuszczełem, że mogę komuś z całej siły przyciskać ręką dziurę w głowie ... DZIĘKUJĘ ZA TĘ SIŁĘ !! 

I did not expect this turn of events. Today, I come from one and it is quite some holidays spent in bed, with a temperature of 38 and more with pneumonia and difficulty in breathing ...
  Everyone waited for work on that day, friends from work. Lived in and lived in great surprise, which prepared the dessert during the busy evening after. Several events also take place in a pub is a very bad idea, especially since the event takes place in a slightly dengerous part of one of the dangerous neighborhoods. (bad choice). Before the end of the visit, a number of police cars, legions of security guards, etc. Interestingly, but perhaps not so cold and the atmosphere of Christmas Eve.
Whoever I was not Christmas Eve after a few toasts, certainly rallied after the final event ... I heard only: "your friend is hurt," I ran out of the hotel with several people looking for the place where he lies.
In general, makes me weak at the sight of blood, I can not even look at documentaries from hospitals and there .... Adrenaline probably could no longer be on the higher level. Acted as amok ... 7 minutes of waiting for pages took like a week. Put in stretcher after I woke up from the shock of  in a hotel room. White shirt was red to the elbow, pants, jacket, coat .. everything was in a bloody state .... At four in the morning I was in the hospital, to see if everything ok with him and tell your doctor as is his wife's name ... It is about
It was really freezing, froze, freezing inhaled air, sick ... It's ... The main thing that had never conjecture that someone can push with all your might hand a hole in the head ... THANK YOU FOR THIS FORCE!


wtorek, 18 grudnia 2012

no phones,?



Czy dzień wolny w środku tygodnia może nam coś uświadomić? Oczywiście. I to jedynie tyle, że niektórzy chyba czują, że nie maja dzwonić. Normalnie odbieram jakies 100 telefonów dziennie i wykonuje drugie tyle. To tylko na jednym telefonie, ale oki prywatnego nie licze. Bardzo jestem wdzięczny, że jednak pozostają w ludziach minimalne odruchy, które potrafią uszanować święty spokój :):) A tak poważnie to taki dzień, który pozwala raz na kilka miesięcy zobaczyć jak to jest pojechac we wtorek o 11:00 na zakupu, bez tłoku ale za to z pitstopami w kolejce, jak to jest jechać z centrum Warszawy w dzień taki jak dziś na obrzeża w 15 minut (robie to w 99% w szczytach), jak to jest zrobić obiad o 14:00, a o 21:00 czuć sie tak jakby była 15:00 powszedniego dnia. Przecież sobota i niedziela są zupełnie takimi samymi dniami...ale nie, ale nie. Jak tylko wskazówka 21 kamieniowego rosyjskiego zegarka otrzymanego na komunię mija 00:00 z piątku na sobotę dni zmieniają swoje oblicze, stan skupienia i z wielkich planów często pozostaję tylko "ja j...bie" już 11:00 :) 
Fajnie, że coś ważnego do załatwienia powoduję odnalezienie czegoś tak normalnego w tak nienormalnym dniu. 


Is a day off in the middle of the week can we realize something? Of course. And it's only that I think some people feel that they do not have to call. Normally I receive around 100 calls a day and does the same again. It is only on one phone but not counting personal shell. I am very grateful that people remain in the minimum reflexes that can respect the peace of mind :) :) But seriously is the day that you once every few months to see what it's like to go on Tuesday at 11:00 am for the purchase, without the crowds but with elderly in the queue, as it is to drive from the city center during the day such as today, to the outskirts in 15 minutes (I do it in 99% of the peaks), as it is to do lunch at 14:00, but about feeling 21:00 so if it was 15:00 common day. But Saturday and Sunday are completely the same day ... but no, no. As soon as the tip 21 yeweles Russian watch passes received communion 0:00 am on Saturday day change your face, physical state and grand plans often remain only "me first .. current" already :) 11:00
It's nice that something important to attend to find something causing so normal in such an abnormal day.


 w takim dniu przypomina mi sie sielankowa i bajeczna Lisboa :) 
in day like this, remember idyllic Lisboa :) 

ehhhh ..


piątek, 14 grudnia 2012

is she, is she not

jedyna wada tego klipu.. to, że mnie tam nie ma :)
only one defect of this video, that I am not there:) 


Taki dziwny czas, wszyscy piszą, opowiadają o 13.12..... Nie mam wspomnień, skojarzeń, opowieści. Miałem wtedy niewiele wiosen. Myślałem o tym pewnie żeby nie zwalić się za często, bo mama miała do obrobienia trzy zestawy pieluch we Frani. Zielonego pojęcia nie miałem co się dzieje. Przez głowę przechodziło mi jedynie tyle, że wczoraj powiedziałem "mama", a dzisiaj wysilę się, żeby wrzasnąć do brata "to moje" :) ..
Wiem co się wtedy działo przez to, że są zapisy, filmy, relacje. Nie jestem godzien odnoszenia się do wydarzeń z tamtych lat. Nie chce w promilu nawet oceniać i tworzyć opinii i hipotez. Zawsze w takim czasie w tyle głowy pojawia mi się temat zastępczy, a właściwie taki, który zawsze siedzi mi w tyle głowy. Była, jest i będzie.. Poświęce jej kiedyś kilka osobnych wpisów, ale teraz żeby nie czuła sie zapomniana pośród krzyków "Generale ty pe....le" :) nie ważne jaka data, ważna jaka ona .....  

Such a strange time, we all write, talk about ..... 13.12 I have no memories, associations, stories. I was a little springs. I thought about it probably not to blame too often, because my mother had to manufacture three sets of diapers in Frances. I had no idea what was happening. I passed through your head just enough that yesterday I said "mom," and now straining to yell to his brother "my" :) ..
I know what I was going through it, there are records, movies, relationships. I am not worthy to refer to the events of those years. I do not even want to  evaluate and create opinion and theses. Always at this time in the back of the head appears to me about a replacement, and actually one that I always sit in the back of the head. She was, is and will be .. Devotes her past several separate entries, but now that I did not feel forgotten screams "you General you are g...y ...." :) no matter what the date, how important it .....



moje ulubione
my favorites






sobota, 8 grudnia 2012

saturday day not off

klimatycznie .. w sumie fajnie słuchać o zmroku, w cieniu ..
climate .. all in all nice to hear about the dark, in the shade.



Dzień w pracy, fajny. Podgonione. Załatwionych sporo tematów. Ogólnie lubię jak przerwany wolny czas, staje się wykorzystanym (nie)wolnym czasem. Natomiast codzienny wyjazd z parkingu, z precyzyjnej układanki samochodów jest czymś czasami fajnym, normalnym, od czasu do czasu wkurzającym, a dzisiaj beznadziejnym. Sam nie lubie sie wpakowywać w przestrzenie parkingowe, z których nia ma wyjścia(wyjazdu), zważywszy na poziom klaustrofobii jaka mną targa. Jednakże jak ktoś to robi, to w człowieku budzą sie naturalne potrzeby udowodnienia, że ja też potrafię i to zrobię. 
Co potęguje moje działania? poziom hipokryzji ludzi, którzy namawiając do parkowania na parkingach strzeżonych sami parkuja się na przejazdach pożarowych. 
W sumie temat słaby, ale zastanawia mnie, czy z wiekiem człowiek hoduje w sobie coś w rodzaju odporności na przyjmowanie do wiadomości tego, że inni uważają go za idiotę. Można wtedy robić co się chcę, udawać że robi się dobrze, wiedząc że robi się źle, w nadziei że robi się dookoła cały śwat w balona. Fajne jest obserwowanie zachowań. Szkoda, że nie studiowałem psychologii, cieszę sie jednak, że percepcja zjawisk para(starczo)normalnych zwiększa się u mnie wraz z wiekiem:) 


Day on the job, nice. Went thing right. Handled a lot of topics. Overall, I like how broken free time, it becomes deployed (in) free time. However, the daily trip from the parking lot, the car is a fine jigsaw puzzle sometimes something nice, normal, from time to time making ungry and hopeless today. I do not like to get  in parking spaces, which present no exit (exit) Given the high level of claustrophobia. However, as one does, then I wake up in the natural man needs to prove that I can and it will.
What compounded my actions? level of hypocrisy people urging parking in guarded car parks parks themselves on fire runs.
In total, about the poor, but question is, if age (old age) man in the kind of resistance to accept the messages that others consider him an idiot. You can then do whatever you want, pretend to be doing well, knowing that he does wrong, in the hope that it gets around the Swat to balloon. Cool is observing behavior. I wish I had studied psychology, I am glad, however, that the perception of phenomena pair (senile) normally increases with age along with me :)


 cudowne miejsce na spacer po 17:00 

zresztą można po 17:00, można przed :) 


piątek, 7 grudnia 2012

like to be satisfied

polecam wysłuchać w całości i w dobrym klimacie 




Ciekawy dzisiejszy dzień. Ciekawszy niż kilka poprzednich. Ciekawe rozmowy. Ciekawie, konstruktywnie z Panią architekt. Ciekawie z Panią z Instytutu. Ciekawe to życie, które stawia nas jednego dnia przed wyzwaniami, które tak naprawdę w dużej mierze nie wpływają na nasze dalsze życie, a jedynie na emocjonalność tu i teraz, wyginjąc nasz duchowy kręgosłup w chińskie 8. Ciekawe to życie, sprawdzające wytrzymałość naszych kości, rzucając nas matafizycznie z drugiego piętra na chodnik wewnętrznych rozterek. 

Fajnie jest mieć ciekawe życie. Fajnie jest przeplatać dni jak przekładane są miechy w akordeonie. Raz twardy kant, raz miękkie płótno. 

p.s. w połowie biegu po sniegu o 6:23, leciałem na oparach.. wystarczy przekroczyć krytyczną granicę i energia powraca.. warto popatrzeć w okno, zobaczyć snieg, mróz, kapiacą zimną wode z drzew i pobiec :) łamiąc przy tym nieodzowną potrzebę wrócenia do łóżka :) 

Interesting this day. More interesting than a few before. Interesting conversation. Interestingly, the architect constructively with. Interestingly with the Lady of the Institute. Interesting is the life that makes us one of the challenges, which really does not largely affect our future life, but only on the emotional right now, bend our spiritual backbone of the Chinese 8th Interestingly this life, viewing the strength of our bones, throwing us from the second floor on walkway in internal conflicts.
It's nice to have an interesting life. It's fun to alternate days as are translated in the accordion bellows. Once a hard edge and a soft cloth once.

P.S. in the middle of the snow on the run 6:23, I was flying on fumes .. sufficient to exceed the critical limit and the energy returns .. worth a look in the window and see snow, frost, cold water dripping from the trees and run at the same time :) violating the absolute need go back to bed :)

 fascynują mnie balkony

balkony stare, zaniedbane


balkony z okiennicami lub bez...however :) mogą być i na Krecie :) 


czwartek, 6 grudnia 2012

fly away



"Co za szuja"..pewnie niejeden raz ciśnie się to wielu na usta. Nikt tego otwarcie nie mówi. Czasami skrywa się swoje odczucia co do sytuacji, zachowań osób, które znamy. Nie wyrażamy wielu opinii, tylko ze względu na to, że nie wypada, że może jeszcze kiedyś będzie normalnie, że to pewnie tylko raz sie stało i więcej się nie powtórzy. Szujowatość w stosunkach służbowych sprowadza się czegoś tak powszechnego, że wielu z nas dostarcza to energii do pracy. 
Krótko, nerwowo, i szujowato... dla byłych kolegów 


"What a sneak" .. probably more than once the pressure is on the lips of many. No one openly says. Sometimes it is hidden in their feelings about the situation, the behavior of people who know each other. Do not express many opinions, just because that is not proper, it can still be used normally, it's probably only happened once and will not happen again. Sneaking business relations boils down to something so common that many of us provide the energy to work.
In short, nervous, and sneaky ... for ex friends 



oni byli codziennie z nami rano na plaży, zawsze w tle, jakby znali się od lat i nikt nikomu nie odwalił numeru.. takie Kreteńskie "NIESZUJE" :)
They were with us every morning on the beach, always in the background, as if they knew each other for years and no one no one did a number .. the Cretan "nosneaking" :)

czwartek, 29 listopada 2012

solve the problem



Mój osobisty kardiolog, mówi żebym w końcu wybrał się na kontrolę. Pompa coś zaczyna szwankować. Przydałby się przegląd podzespołów. Zastanawiam się jak zwykle, czy jest to spowodowane ogólnym ciśnieniem cywilizacyjnym czy danym dniem, godziną, może minutami. Przecież nie jestem, aż taki stary.. hmm. 
Kapią mi coraz częściej na głowę rano krople i zanim dojdę do samochodu okazuje się, że jakas zabłąkana cwaniara już penetruje kołnierz mojego płaszcza. Gorzej jak trafi pomiędzy krawędź koszuli, a boskie ciało i ogromem zimna zmrozi mnie tak, że "poranny kop" dostaje nowego znaczenia.
Migotanie przedsionków, może również wywołać całkiem nieznana osoba. Stało się tak dzisiaj. Całkowicie to niezrozumiałe. Czasami daję szanse komuś wierząc w dobry zamiar drugiej strony, pozwalam na wykazanie się i sprawdzenie znaczenia oraz granic "Gentlemen's Agreement". Młodsze pokolenie jednak tego nie rozumie. Temu chłopakowi dzisiaj się nie udało.  Ciekawe czy 10 lat temu mógłbym tak postępować znajdując sie w podobnych sytuacjach. Trochę to zagmatwane, ale chcę napisać, że w gruncie rzeczy mimo tego, że widzi się kogoś prawdopodobnie jeden raz w życiu, można wprowadzić się w taki stan poddenerwowania, gdzie odreagowanie może jedynie wywołać poranne bieganie o 6:05 :)
p.s.1 fantastyczna rzecz, robię to od tygodnia i z dnia na dzień poziom endorfin zaczyna zastępować kawę :) 
p.s.2 gdyby można było mieć czasami taki miecz jak kiedyś 


My personal cardiologist says I finally picked up for inspection. Pump something sours. It could use a review of the components. I wonder, as usual, or is it due to a general pressure of civilization and the date, time may be minutes. But I'm not that old .. hmm.
I come in more often on the head and drops in the morning before I get into the car, it appears that some sort of stray already penetrated the collar of my coat. Worse hit between the edge of the shirt, a gorgeous body and the enormity of frost me so cold that the "morning bite 'gets a new meaning.
Atrial fibrillation can also cause quite unknown person. It happened today. Is completely incomprehensible. Sometimes I give a chance to someone believing in the good intention on the other hand, allow to demonstrate and verify the importance and limits of "Gentlemen's Agreement". But the younger generation does not understand. That boy did not make it today. I wonder if 10 years ago, so I could follow that are in similar situations. A little confusing, but I want to say that, in fact, despite the fact that he sees someone probably once in a lifetime, you can enter in a state of getting nervous, which can only result in a rebound running about 6:05 in the morning :)
P.S. fantastic thing, I do it for a week and day by day the level of endorphins begins to replace coffee :)
P.S.if you could have a sword, sometimes as ever



taca ze sceną "Przecięcia wezła Gordyjskiego"-Augsburg,Marx Weinold
plate with a scene of "Cutting The Gordian knot"-Augsburg, Marx Weinold

piątek, 23 listopada 2012

I'm sorry I'm late


Kilka długich dni przeszło i co. No właśnie. Prawdopodobnie moja absencja wynika, albo z nadmiaru pracy, której ostatnimi czasy mam nie do przerobienia, albo bardziej z tego, że z zachwytu nad jednym europejskim miastem zaparło mi dech w gębie :) Tak naprawdę to jest to drugie.
Nigdy tam nie byłem, a traf chciał, że musiałem tam pojechać na kilka dni.
To, że wypożyczenie samochodu jest banalne i kosztuje połowę mniej niż w Polsce to pewnie każdy wie. To, że autostardy są tam tańsze w przeliczniu na kilometr niż w Polsce, o tym też pewnie każdy wie. Natomiast to, że wejście do centrum tego miasta o 13:00, jest czymś tak niesamowitym, to pewnie nie każdy wie.
Jest to może całkiem subiektywne odczucie, ale przez to, że zwracam uwagę na wiele detali związanych z dobrym wyglądem, kulturą osobistą i zapachem... oniemiałem. Nigdy tu nie byłem, ale będe jeszcze teraz pewnie nie raz. Zgrabie dopasowane garniturki, fruwające spodnie do kostki, buty całkowicie nie przypominające tego co widac u nas, nieustanny i wszechobecny dym papierosowy dodający tego niesamowitego klimatu, pociągłe twarze kobiet z naturalnie wrośniętą opalenizną.... tworzą klimat, którego nie odda żaden program telewizyjny. Łamana angielszczyzna niektórych z nich dodaje dodatkowego uroku, łamana uprzejmość-żartuje ogromna uprzejmość, powoduje, że zabukowanie następnego wylotu, będzie prostsze od gwizdnięcia: śśśśśiiiiitttt TAXI :):) 
love Milan


A few long days passed and what. That's it. Probably my absenteeism due, or the excess of work, which I have recently not to rewrite or more of the fact that the delight of one European city took my breath away in his mouth :) In fact, it is the latter.
I've never been there, and luck would have it, I had to go there for a few days.
The fact that renting a car is so easy and costs half as much as in Poland is probably everyone knows. The fact that there are highways cheaper per kilometer than in Poland, this also probably everyone knows. However, the fact that the entrance to the town center at 13:00, is so amazing, it's probably not everyone knows.
It is perhaps quite subjective feeling, but by the fact that I pay attention to the many details associated with good looks, manners, and the smell of ... dumb. I was never here, but I will probably be here soon. Suits matched raking, flying pants to ankle boots totally like what you can see with us, constant and ubiquitous cigarette smoke adds this incredible climate, elongated faces of women with naturally rooted tan .... create a climate that does not give any TV show. Broken English some of them which adds additional charm, broken-jokes courtesy of great kindness, makes it fully booked the next flight, it will be easier on the whistle: TAXI śśśśśiiiiitttt :) :) 
Love Milan.




 Park Sampione

 znane TV z parku

 jak była wystawa na Skwerze Hoovera, to przeczytałem, że tu jest też jego rzeźba... i jest :)

 niektórzy kojarzą to z wrocławską knajpa na ul. świdnickiej .. ja z niesamowitą akustyką :) 

 najlepsza galeria handlowa - przepraszam to określenie raczej tu nie pasuje

 shoes in gallery

absolutnie, niesamowicie niesamowita 



 c.d. 

just LV

poniedziałek, 12 listopada 2012

it was a moment

Poranne ściganie z czasem na Trasie Toruńskiej znowu nie przyniosło rezultatu. Ogólnie dzisiejsze krążenie po mieście niewiele miało z normalnego przemieszczania się pomiędzy jednym miejscem a drugim. To była walka pomiędzy mną, taryfiarzami, innymi spieszącymi sie niemiłosiernie kozakami a tramwajami i autobasuami. O kurcze sporo tych ludzi się przeciska. Żeby czasami ktoś zauważył tyle fajnych rzeczy dookoła. Tyle fajnych ciekawostek. Nowy sklep Zary. Chodzi tak naprawdę o jego wystrój, smak i nowość. Lubię świeżość. Zapach ledwo co zerwanej folii z elementów ze stali nierdzewnej, idealnie działających drzwi przesuwnych, usmiechniętych ludzi wewnątrz. Wiem, że do czasu. Wszystko sie wyciera, niszczeje i robi stare. Ale dystans pomiędzy starociami, starymi rzeczami, stylem retro i zabytkami jest czasami o tyle niewielki co niewidzialny. 
btw. Ciekawe miejsce dzisiejszego dnia to Plac Grzybowski, gdzie jestem często, a przez chwilę można wiele rzeczy uchwycić. Teatr Żydowski, Stara Kamienica Żydowska ze zdjeciami w oknach w sąsiedztwie z rozrastającymi sie dookoła wieżowcami. Wystarczy chwila, żeby dostrzec to co codzienne.

Morning racing against time on Route Toruńska again failed. General circulation in the city today was just a normal move from one place to another. It was a battle between me, taxi drivers, others hurrying mercilessly batmans and trams and buses. Who of a lot of these people are pushes. To anyone noticed sometimes as much cool stuff around. So many cool trivia. The new Zara store. It's really about the design, taste and innovation. I like the freshness. I can barely smell the broken film stainless steel components, Ideal operating sliding doors, smiling people inside. I know that in a while. Everything was wiped, and it gets old decaying. But the distance between antiques, old stuff, retro style and monuments are sometimes so small as invisible.
btw. Points of the day it Grzybowski Square, where I am often, and for a while you can catch a lot of things. Jewish Theatre, the Old Jewish tenement with photos in the windows in the vicinity of spreading around skyscrapers. Just a moment to see what daily.


 z przyczajki

 złota44 w tle

 sporo kwadratów

teatr

new in a state o trance 



niedziela, 11 listopada 2012

life road

Wach przegrał, ale jedno zdanie które zapadło mi w pamięci. Zdanie sedziego: "You are in a great condition, you are in a great condition man" :) 

włączyłem sobie dwa kawałki zupełnie inne niż zawsze. 


Wach lost, but one phrase that sticks to my memory. Judge sentence: "You are in a great condition, you are in a great condition man" :)

I turned the two pieces completely different than ever.



zajebisty 1 :) 

zajebisty 2 :) 

piątek, 9 listopada 2012

common day

first: kawałek na dole, słuchawki na uszy lub subwoofer on :) 

Nic specjalnego się nie wydarzyło, no niby nic. Przez specyfikę swojej pracy splatam ze sobą czasami wiele ciekawych rzeczy. Dla mnie to może jest coś normalnego, ale jakby się tak zastanowić, to wiele rzeczy może być niezwykłych. Jeszcze będąc w UK kilka lat temu nie myślałem, że będę uczestniczył w takich fajnych projektach, w połączeniu z tak fajnym miestem :) Tak tak, każdy sobie myśli Warszawa. Krawaciarze, cwaniaki, rozjeżdzają wszystkich na pasach i są pazernymi frajerami. Oj nie Oj nie !! błąd, błąd.
Może nie ma gdzie zaparkować, pośpiech i energia, która z tego bije po nogawkach, powoduję, że nie ma jak się wyrobić z czasem, ale to jest właśnie piękne. Europejskie. Może np.: trochę londyńskie. 
Dobrze, że budowa Cosmopolitan, Złotej 44 i II linii metra są tak blisko siebie, można ogarnąć wszystko szybko i sprawnie:)
Następnym musze zrobić swoje zdjęcia. 
Nie mogłem  ich zrobić , bo biegłem z jednego spotkania na drugie. Jestem tu codziennie pratycznie, lecz nie zawsze jest ten czas na refleksje, żeby dostrzec ciekawe momenty. Przez to, że są wysokie krawężniki bałem się, że wywalę łazana, na świeżo położony chodnik. :) 

taki zwykły dzień :) 


Nothing special has happened, no kind of nothing. By the specificity of their work sometimes weave together a lot of interesting things. For me it can be something normal, but if they think so, maybe a lot of things can be extraordinary. Even while in the UK a few years ago I never thought that I would be involved in such cool projects in conjunction with the town has nice :) So yes, everyone thinks Warsaw. Tieman, sly, drift all the belts and are losers. Oh no Oh no! Error, error.
Maybe there is no where to park, speed and energy that this beats the leg, makes no how you rush of time, but this is just beautiful. Europe. Perhaps such a little London.
Well, that construction of Cosmopolitan, Golden 44 and the second metro line are so close together, you can embrace everything quickly and efficiently :)
I promise that next time I will give my photos.
I could not do it because I ran from one meeting to another. I'm here every day practically , but not always is the time for reflection, to see interesting moments. By then, the curbs are high I was afraid that I'm gonna fall down, located on the freshly sidewalk. :)




cosmopolitan przy Placu Grzybowskim


Cosmopolitan widziany ze Złotej 44


Złota 44 widzana innymi oczami 
  

Złota 44 z dalsza 

Cosmopolitan z dalsza




coś fajnego i coś z zeszłego roku  :) :) 







środa, 7 listopada 2012

Back Barack

zanim przeczytacie koniecznie włączcie kawałek na dole. :) jeden z lepszych jakie ostatnio wykopałem setów:) może nie każdy lubi, ale fajnie nakręca :)

Anyway. Włączam TV po powrocie z pracy. Z reguły w tym czasie leci "prosto z polski" lub jakiś inny fajny program, np: Extremalne metamorfozy na bbc. Ale nie, ale nie!! Leci ale jakaś taka tapeta w paski?! myślę sobie o co chodzi, coś musiało sie stać ważnego, bo ten niesamowity prosty aczkolwiek rozpoznawalny jak znak coca-coli symbol, nie znika przez kilka godzin. Przełączam na inne kanały i na każdym to samo, wszędzie ta sama flaga. Śmiałem sie ostatnio z Księcia Karola, który wizytował Papuę Nową Gwineę i myślałem sobie, że te odwieczne kolonie brytyjskie, muszą czerpać z tego radość. Rdzennym mieszakńcom, od wewnętrznej radości z ujrzenia "Pana" mało nie popękały żyłki w czołach. 
W dzisiejszej natomiast historii zalatuję takim lekkim lizaniem sie po jajkach, albo bardziej lizaniem przez jedną stronę ... :) 
Przecież założe się, ze połowa z nich w Stanach nie wie gdzie my nawet leżymy, czy mamy dostęp do morza i do kolorowej telewizji. Z wjazdem do nich są problemy, każdy udaje jacy to my jesteśmy zajebiści, a tak naprawdę jesteśmy jak wrzód na dupie. Uczestniczymi w tym wszystkim jakbyśmy byli 51 stanem. Nie bedziemy, a przewracamy się na tym dywaniku jak mały york za piłeczką, którą ktoś rzuca i zabiera. 
Dobrze, że jest BBC :) oni nie mieli wczoraj wyborów :) 





motyw dzisiejszego dnia ..

tego dzisiaj oglądałem :) 

a ten mi sie przypomniał jak oglądałem tego wyżej :) 

Turn to TV after returning from work. As a rule, this time going straight Polish daily raport or an "extreme metamorphosis" on the BBC. But not, but not! Only such flies striped wallpaper?! I think what's going on, something had to be important, because this amazing simple , recognizable as Coca-Cola sign symbol does not disappear for a few hours. Switching to other channels and at all the same, everywhere the same flag. I laughed recently with Prince Charles, who visited Papua New Guinea and thought to myself that these age-old British colonies, they have all the fun. The Native, from the inner joy of seeing "the Lord" almost burst veins in their foreheads.
In today's story smells while the slight licking the eggs, or more: just licking ... :)
But I bet that half of them in the states do not even know where we are, or do we have access to the sea and a color television. The entrance to them are the problems, what kind of each successful we are fucking great, and we really are a pain in the ass, and we think like we are/were 51st state. We will not, and rolling over on the rug like a small yorkie a ball that someone throws and takes.
Well, that is :) BBC yesterday they had no election :)




poniedziałek, 5 listopada 2012

every day fight


Zacząłbym jak kiedyś Zulu-Gula. "Polska to jet najdziwniejsa kraj".
Politycznie zwariowany. Kulturowo trochę hermetyczny. Tolerancyjnie jeszcze czasami, delikatnie mówiąc, świrnięty :) Ale za to sportowo, jak białe orły, jak błyskawice, jak piorun jaśnisty....yyy poniosło mnie. Poniosło mnie jak ponosi wielu, zwłaszcza dzisiaj. Kurde ciekawe czy Jerzemu Janowiczowi, ktoś już zaglądał do kasmetyczki, czy aby nie jakaś super pasta do zębów pomogła w Paryżu, czy już wszyscy wiemy gdzie mieszka, co jego mama ugotowała mu na obiad przed studniówką, jakiego płynu do mycia okien używają i czy Pan ojciec Janowicz czesze sie do tyłu na szczęście?? U nas to jest jednak schmat działania. (podobny jak ja robie z ulubionymi nowymi kawałkami muzycznymi)- zajechać już pierwszego dnia. Dorwać jakiś dobry temat, i zamęczyć jak małe dzieci kota. Plusem tego jest to, że na tym wszystkim PKB idzie w góre. Teraz Ci prawdziwi fani skoków narciarskich, będą zamieniać zimowe czapy na czapki z daszkiem. Ktoś to przeciez musi zrobić. Już pewnie poszły zamówienia na daleki wschód, na miniaturowe rakiety, piłeczki i wielkie biało-czerwone daszki, żeby później z 32-krotną przebitą sprzedawać jako oryginalne gadżety, gdzieś na skrzyżowaniu obok bułgarskiego straganu z rozciągliwymi leginsami :) - to tak w chwili wolnej inspiracji dzisiejszym dniem. Jesteśmy jak biało-czerwona chorągiewka. Ja staram się być stały w uczuciach i nie wiem czy ktoś może się interesuje, ale ja tak i nawet jestem ogromnym fanem. Kurde czy fanem, fan-atykiem :) Boksu. I nie chodzi to o to, żeby biegać gdzieś po galach. Tego nie robie. Ale potrafię oglądać godzinami te same walki. W nieskończoność. Joe Frazier, Rocky Marciano, Muhammad Ali, George Foreman i młodsze chłopaki; Roy Jones Jr., Bernard Hopkins, Oskcar De La Hoya, Lennox Lewis, Floyd Mayweather Jr. i wielu innych. Oni tworzyli taki klimat, że przez 12 rund człowiek siedzi jak zahipnotyzowany, co jakiś czas oczywiście przełykając ślinę z dodatkiem chmielu lub sfermentowanych winogron pod postacią czerwonego zabutelkowanego w poprzednim roku eliksiru :) Nie jestem książkowym kibicem, ale za to wiernym na pewno boksowi :) . p.s. Trzymam kciuki za Mariusza Wacha. !!






 ciekawe czy ktoś takie rękawiczki robił dla np. Ali'ego :)


a w moim otoczenu powstaje dzisiaj taki prototyp :)

w  życiu bym pól oczka nie zrobił, szybciej bym zjadł ten kłębek z nerwów :)


I would start as once-Zulu Gula. "Poland is a strange country." it was few years ago some funny tv show.
Politically crazy. Culturally, a little tight. Tolerance not sometimes, to put it mildly, crazy :) But for this sport, like white eagles, like lightning, like a thunderbolt .... uh suffered shine thunderbolt. I got carried away and held many, especially today. Damn I wonder if George Janowicz, someone has already looked into bathroom, if not to a great toothpaste helped in Paris, and now we all know where he lives, what his mother cooked him dinner before prom, what window cleaner you use, and whether Janowicz father combing back to happiness?? We are, however, scheme action. (Like how I'm doing with your favorite new pieces of music) - get the first day. Grab a good subject, and like little children kill the cat. The advantage of this is that all the GDP goes up. Now you true fans of ski jumping will replace the caps winter caps. Someone surely has to do. Orders probably already gone to the Far East, the miniature tennis racket, balls and a big red and white awnings that later with a 32-fold punctured sell as original gadgets, somewhere at the crossroad next to the Bulgarian stall with stretchy leggings :) - it's free at the moment of inspiration today's the day. We are like white-red flag.
I do not know if anyone is interested, but I do, and even I am a huge fan. Damn the fan, fan, fan:) boxing. And it's not that is, to run somewhere in the big shows. I do not. But I can watch for hours the same fight. In infinity. Joe Frazier, Rocky Marciano, Muhammad Ali, George Foreman and younger guys, Roy Jones Jr.., Bernard Hopkins, Oscar De La Hoya, Lennox Lewis, Floyd Mayweather Jr.. and many others. They created a climate that for 12 rounds man sits mesmerized, every now and then, of course, swallowing with hops or fermented red grapes in the form of bottled potion last year :). P.S. I keep my fingers crossed for Mariusz Wach. !!




MArkusssssss





sobota, 3 listopada 2012

Soldier changing of the guard

Ekstra dzień się zapowiadał. Słońce stopiło już resztki tego białego dzidostwa. Ilość stopionego białego gówna był wprost proporcjonalny do mojego poziomu gromadzonej energii. 
Zmienię, pomyślałem w końcu, tę żarówkę i umyję trochę samochód. W międzyczasie obmyślając plan na dzień. Podjechałem na odkurzacz. Wrzuciłem 2 pln i zacząłem wyprzątać resztki tego wszystkiego co nie zdąrzyło sie rozpuścić, albo wchłonąć w tapicerkę :) Nagle podjeżdza starszy Pan w wieku około 70+, i próbuje coś kombinować przy swoim, starannie wypucowanym i traktowanym z ogromnym szacunkiem dużym fiacie. Lśniące chromowane zderzaki, błyskały w przedzierającym sie przez chmury słońcu. Widziałem kątem oka, że  skomplikowana (także dla mnie) aparatura do pompowania kół, sprawia również problemy ów "staruszkowi". Poświęce te 2 pln i 5 min odkurzania i podejde....ale obok jakby spod ziemi zjawia się rówieśnik w troszkę nowszej bryce. Rozglądając się uważnie dostrzega trzymaną w ręce przez fana old timerów końcówkę kompresora. Zastanawiam się, czy będzie wyczekiwanie, moherowe odzywki spod kapelusza albo inna ciekawa wiązanka..??
- "Przepraszam, Pan byl korzystal z tej maszyny?
- Tak musimy spróbować razem. Jeden z nas musi trzymać, drugi wlączać. Gdyby byl Pan tak mily? - Ależ oczywiście proszę Pana. Tak tak zamiast "ł" było "l" :)
Na koniec usłyszałem gorące dziękuję i ujrzałem tą radość, jednego, że pomógł a drugiego, że mógł pomóc. A może bardziej, ze spotkał kogoś takiego jak on, kto kilkadziesiąt lat temu pomagał nie tylko sobie, ale innym latając gdzieć pomiędzy starymi kamienicami z Visem za paskiem.  
2 pln wpadło, 5minut minęło, odkurzacz zdechł, i gdyby sprawdzić kamery z monitoringu stacji, to możnaby zobaczyć gościa z otwartą gębą przez kilka minut, wyglądającego jakby szedł 50 km po pustyni z jęzorem na plecach. Ten gość poprostu słuchał zwykłej-niezwykłej rozmowy.  
Dalsza część dnia splotła sie niespodziewanie z historią z poranka. Dom Spotkań z Historią otwiera nam tamten świat wyświetlanym filmem, a zdjęcia Hanry'ego N. Cobba robią niesamowiete wrażenie. Polecam

 Extra Day was coming. it was all snow gone so I star to feeling accumulating energy.
Change, I thought, in the end, the light bulb and some car wash. In the meantime, devising a plan for the day. I drove to the vacuum cleaner. I put two zloty and started cleaning :) suddenly pulls the old man at the age of 70 +, and trying to combine something with his car, carefully washed car and treated with great esteem large Fiat. Shiny chrome bumpers, flashing in the clouds with autumn sun. Corner of my eye I saw that complicated (and for me) apparatus for pumping wheel also makes problems this "old man". forget about these 2 zloty and 5 min vacuum and go over .... but next comes out of the ground like a peer in a little later, another old man. Looking carefully notes held in his hands the old timers fan end of the compressor. I wonder if I would be waiting, taunts from mohair hat or other interesting bunch ..?
- "Excuse me, Mr. was You used this machine?
- So we have to try together. One of us has to hold the second turn. If it was you so nice? - Yes, of course sir. So yes, instead it was this middle war accent :)
At the end of the hot thank heard and saw the joy, one that helped and the other that can help. Or maybe more, with met someone like him, who several years ago helped not only myself, but other flyin somewere between the old houses of colt his belt.
2 PLN fell, 5 minutes have passed, vacuum cleaner died, and had to check the camera monitoring station, we could see a guy with an open mouth for a few minutes, looking like he walked 50 km through the desert with the tongue on the back . This guy just listened to the ordinary-extraordinary conversation.
The rest of the day should suddenly intertwined with the history of the morning. History Meeting House, opens the eyes of the projected film about the Warsaw and photos
Henry N. Cobb move for a few minutes in the other world. I would recommend. Impressive.






Dom Spotkań z Historią , zdjęcia z kilku miast z roku 1947, zdjęcia Henry N. Cobba

Pałac Krasinskich przed, po wojnie i teraz


 a po wyjściu taki fajny budynek obok stoi :)








Armin van Burren always extraordinary